Jerzy Owczarzak(z www.pzszach.pl)Widzę, że pojawia się na forum wiele wersji wydarzeń, z których wiele (w tym te opisywane w gazetach) nie mają praktycznie nic wspólnego z prawdą. W całej sprawie uczestniczyłem praktycznie od początku. Opowiem więc najpierw ogólnie jak wyglądała cała historia, a później bardziej szczegółowo odniosę się do poszczególnych postów czy artykułów prasowych.
Po 6 rundzie i partii K.Ejsmont – K.Chojnacki podeszli do mnie V.Koziak i V. Shiszkin i zapytali się mnie czy posiadam „Rybkę”, gdyż istnieją podejrzenia, iż K.Ejsmont gra programem komputerowym-prawdopodobnie Rybką, ale nikt nie może tego sprawdzić, gdyż nikt jej nie posiada. Byłem zdziwiony podejrzeniami - głównie dlatego, że znam dobrze K.Ejsmonta i nigdy bym się czegoś takiego po nim nie spodziewał, ale także dlatego, iż miałem wrażenie, że K.Ejsmont we wcześniejszych partiach nie stał wcale rewelacyjnie, a i w partii z K. Chojnackim wydawało mi się, że niepotrzebnie doprowadził do kontry czarnych. Zgodziłem się jednak sprawdzić partie na „Rybce” i byłem w całkowitym szoku. Zgodność była bowiem prawie 100%! Wieść o tak dużej zgodności szybko się rozeszła i w niedługim czasie w moim pokoju zebrało się ok. 10 osób i zaczęliśmy dyskutować co z tym fantem zrobić. Nie wszyscy byli ze sobą zgodni – jedni domagali się abyśmy natychmiast żądali wykluczenia K.Ejsmonta z turnieju – inni natomiast twierdzili, że nie można z góry przesądzać winy i że przecież nie złapaliśmy go na gorącym uczynku. Zastanawiono się również czy działać od razu czy próbować go nakryć. Powstawało jednak pytanie, że skoro ma 6 z 6 to czy będzie dalej ryzykował grę programem? Większość w to wątpiła. Dyskusja trwała gdzieś do ok. północy i zakończyła się tym, że uznaliśmy, iż należy zwrócić uwagę organizatorowi na zaistniały fakt i podejrzenia jakie mamy. Po tym jak się wszyscy rozeszli usiadłem sobie spokojnie przed komputerem i sprawdzałem jeszcze raz wszystko dokładnie do godziny ok. 3:30. Przeanalizowałem raz jeszcze wszystkie partie, zrobiłem dokumentacje analizy „Rybki”, a także napisałem w komputerze pisemko do sędziego głównego z informacją o naszych spostrzeżeniach. W piśmie tym nie było mowy o wykluczeniu K.Ejsmonta z turnieju, chciałem zwrócić uwagę sędziego i organizatorów na problem, który niewątpliwie się pojawił. Oprócz tego wiele myślałem na temat samego zachowania K.Ejsmonta w czasie partii – było ono rzeczywiście dziwne i zupełnie inne od tego jak zachowywał się na innych turniejach, z których go pamietam. Zawsze bardzo emocjonalnie podchodził do partii, przeżywał, często wstawał od stolika, zużywał dużo czasu, po partiach analizował, bardzo przeżywał zwycięstwa – szczególnie z silnymi graczami. Na turnieju w Policach zobaczyłem jednak zupełnie innego człowieka i to było dla mnie najbardziej dziwne. W czasie partii w ogóle nie wstawał od stolika (z tego co zauważyłem ja oraz inni obserwatorzy w rundach 2-6 nie odszedł od stolika ani razu), szybko robił ruchy, wydawał się jakiś taki nieobecny, rozkojarzony, nie było widać aby był skupiony na partii. Po jej skończeniu nie analizował partii (wyjątkiem była chyba tylko partia z Malaniukiem, który przytrzymał go chwilę przy desce, ale w czasie tej krótkiej analizy mówił i pokazywał warianty praktycznie cały czas Malaniuk), od razu wychodził z sali, gdzieś szedł i wracał dopiero po jakimś czasie. Raz zaraz po partii z K.Chojnackim zagadnięty przez M.Krysztofiaka, co by zagrał po We7, gdy zagrał Ha3 trochę się speszył, powiedział, że nie wie, nie pamięta, ale na pewno coś tam miał, po czym szybko odszedł od Marcina.
Rano dyskusja rozgorzała na nowo – wiele osób rozmawiało z organizatorem panem M.Manikiem, który jednak początkowo nie chciał słyszeć o żadnych protestach i bronił K.Ejsmonta. Nie znam dokładnie szczegółów rozmów z p. Manikiem, gdyż sam wtedy za wiele z nim nie rozmawiałem. Do obiadu zresztą ani organizator ani sędzia żadnego pisma nie widział, gdyż nie miałem go gdzie wydrukować – w końcu postanowiliśmy przepisać je na kartkę i wręczyć sędziemu. Nie było mnie jednak przy tym, a później dowiedziałem się, że 7 runda odbędzie się normalnie, K.Ejsmont będzie obserwowany, a następnie po rundzie zbierze się Komisja (kto i na jakiej zasadzie wybierał jej członków nie wiem), która rozpatrzy całą tą sytuację. Po zakończeniu rundy Komisja w składzie: M.Manik, W.Błażejczak, W.Schmidt, K.Urban, V.Koziak, M.Grabarczyk, P.Graf rozpoczęła obrady. Po poznaniu tego składu nie miałem żadnych wątpliwości, że K.Ejsmont na pewno nie zostanie wykluczony z turnieju. Zgodnie z moimi przewidywaniami tylko 2 członków głosowało za wykluczeniem. Postanowiono jednak, że przedstawiciel Komisji Paweł Graf (osoba neutralna o wysokim autorytecie) przed rozpoczęciem rundy porozmawia z K.Ejsmontem, przedstawi mu sytuację i zaproponuje takie rozwiązania: K.Ejsmont przyznaje się do winy i wycofuje się z turnieju, w zamian nie będzie przeciwko niemu skierowany wniosek do FIDE i PZSzach. Może się również nie przyznać, zagrać turniej do końca, ale wszystkie wątpliwości zawodników zostaną wysłane do PZSzach i FIDE i sprawa zostanie nagłośniona. W rozmowach tych na własną prośbę uczestniczył również V.Shishkin, a znaczne jej fragmenty słyszał stojący parę metrów obok p.Mieczysław Manik. Z relacji tych 3 osób dowiedziałem się, że K.Ejsmont skruszony przyznał się do oszustwa (jednocześnie od razu dodał, że w Kowalewie grał uczciwie-choć wcale nie był o to pytany) i pytał się czy aby na pewno nikt nic nie wyśle do FIDE i sprawa zostanie zatuszowana. Tego drugiego nikt obiecać mu nie mógł, gdyż o sprawie wiedziało grono zawodników. Kompromis jednak został zawarty co cała trójka (Ejsmont, Graf, Shishkin) potwierdziła przed p.Manikiem, który po skończonej rozmowie zapytał się czy załatwiono sprawę polubownie. W wyniku takiego rozwiązania K.Ejsmont przed rundą miał wystąpić, przeprosić uczestników za swoje zachowanie i wycofać się z turnieju. Przed tym jednak K.Ejsmont wyszedł na ok. 20 minut poza salę gry i rozmawiał z kimś przez telefon. W międzyczasie w oczekiwaniu na oficjalne wycofanie się K.Ejsmonta postanowiono zmienić kojarzenia, aby opóźnienie nie było za duże. Po powrocie K.Ejsmont całkowicie zmienił jednak zdanie, wyparł się wszystkiego i zaczął atakować zawodników wyśmiewając grę m.in. Malaniuka i Koziaka, a także grożąc procesami sądowymi. Zająknął się tylko na chwilę, gdy Klaudiusz Urban zadał mu pytanie czy zdaje sobie sprawę z tego, że ta rozmowa mogła być nagrywana i że po raz kolejny kłamie. Po krótkiej chwili ciszy wykrzyknął tylko jeszcze, że nie ma żadnych dowodów, na niczym go nie złapano i wyszedł z sali.
Pismo zawodników do sędziego głównego z dnia 17 lipca 2007 r. Do:
Wenanty Błażejczak
Sędzia główny
XXII Międzynarodowego Turnieju im. T.Gniota
My, niżej podpisani chcielibyśmy wyrazić swoje wątpliwości co do uczciwej i samodzielnej gry Krzysztofa Ejsmonta w czasie tegorocznego memoriału T.Gniota w rundach 2-6. Po przeanalizowaniu partii z ww. rund przy pomocy programu Rybka v2.3.2.w32 okazało się, że po zakończeniu wariantów teoretycznych, posunięcia K.Ejsmonta były prawie w 100% (100 na 102 posunięcia) zgodne z posunięciami proponowanymi w pierwszej kolejności przez Rybkę.
Szczegółowa tabela:
runda partia Posunięcia od zakończenia teorii do końca partii Zgodność z „Rybką”
2 K.Ejsmont – B.Grabarczyk 7-21 15 na 15
3 K.Urban – K.Ejsmont 15-41 26 na 26
4 K.Ejsmont – V.Malaniuk 19-26 7 na 8
5 M.Grabarczyk- K.Ejsmont 10-28 17 na 18
6 K.Ejsmont – K.Chojnacki 17-51 35 na 35
Chcielibyśmy również zwrócić uwagę na ,,dziwne’’ (w stosunku do partii z 1 rundy) zachowanie K.Ejsmonta przy szachownicy, w szczególności na bardzo szybką grę, nawet w bardzo skomplikowanych pozycjach.
Prosimy organizatora o ustosunkowanie się do powyższej kwestii.
Pismo to zostało odręcznie przepisane przed obiadem. Podpisali je (przynajmniej wtedy kiedy ja przy tym byłem):
Vadim Shishkin, Vitali Koziak, Mirosław Grabarczyk, Bogdan Grabarczyk, Jerzy Owczarzak, Krzysztof Chojnacki, Tomasz Olenderek
Czy ktoś jeszcze przed oddaniem tego pisma sędziemu je podpisywał tego nie wiem. Choć sadzę, że nawet jeśli to nie było to zbyt dużo osób, gdyż nie było już czasu na zbieranie podpisów.
Marcin Krysztofiak(z
www.pzszach.pl)
Tak jak zapowiadałem, opiszę co zaszło w tym turnieju. Grałem w Policach i oświadczam, że - podobnie jak wielu innych uczestników turnieju - nie mam najmniejszych, ale to najmniejszych wątpliwości, że Ejsmont oszukiwał. Do czego się, zresztą, przyznał (ale potem zaprzeczył), jak mówi organizator. Nie wiadomo, jak wyglądało oszustwo od strony technicznej ale jest pewne, że miało ono miejsce. Sprawa jest, niestety, oczywista.Przede wszystkim, należy podziękować sędziom i organizatorom za podjęcie prawidłowej decyzji i w ogóle za bardzo sprawną organizację turnieju i doskonałe warunki. Wszystkim szachistom polecam ten świetny turniej.Jak zauważyłem, część dyskutantów broni Ejsmonta, nie mając żadnej wiedzy na temat tego, co zaszło. Aż się niedobrze robi, jak się czyta niektóre wpisy. Proponuję przyjąć zasadę, że jeśli nie byliśmy, nie widzieliśmy i nie wiemy, to się nie wypowiadamy, a przynajmniej nie w taki sposób jak niektórzy. W szczególności nie powinien zabierać w tej sprawie głosu pewien kontrowersyjny zawodnik, który sam ma - podobnie jak teraz Ejsmont - zakaz gry w memoriale Gniota, za niesportową postawę. Może niech najpierw opisze swój przypadek, a dopiero potem dyskutuje o Ejsmoncie.Sam akurat zyskałem na oszustwie Ejsmonta, bo nie grałem z nim, zaś on przy pomocy Rybki "wyczesał" moich konkurentów i dzięki temu zająłem czwarte miejsce, dzieląc nawet drugie. Ucierpieli najlepsi, którzy grali de facto 8 rund, bo z Rybką wynik może być tylko jeden. Ominąłem Ejsmonta dzięki wpadce w pierwszej rundzie.Proszę nie wierzyć w bajki, że to głównie konkurenci chcieli się pozbyć Ejsmonta. Ani żadna spółdzielnia ukraińska. Pod dwoma pismami w sprawie Ejsmonta podpisywali się zarówno zawodnicy z góry, ze środka, jak i z dołu tabeli. I nawet zawodnicy z Niemiec. Belgowie też chcieli podpisać ale powiedzieli, że podpiszą tylko angielski tekst. Więc jest to bzdura kompletna.Ale po kolei. Znam Ejsmonta od 5 lat i miałem o nim dobre zdanie. Na wielu turniejach z nim rozmawiałem, także i na tym (codziennie, do 7 rundy). Gratulowałem mu zwycięstw, mówiłem nawet, że gra jak Fischer - 6 z 6 itd. W Policach miałem z nim mieszkać w jednym pokoju ale Ejsmont powiedział, że mieszkać będzie u ciotki w Szczecinie. Powiedział to też panu Manikowi. Wiem, że pewien znany szachista (który nie grał w turnieju) sam sprawdził gdzie Ejsmont udał się po rundzie siódmej ale nie wiem, czy powinienem ten temat rozwijać (bo tylko słyszałem o tym od osób trzecich), więc na tej informacji poprzestanę, choć jest to również ciekawy wątek. Co ciekawe, w Kowalewie Ejsmont również mieszkał gdzie indziej, niż reszta uczestników.Po rundzie 6 (Ejsmont "wygrał" z Chojnackim) po raz pierwszy usłyszałem, że Witalij Koziak podejrzewa Ejsmonta o grę programem. Pomyślałem, że p.Koziak ześwirował i że Ukraińcy po prostu chcą się pozbyć niebezpiecznego rywala. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że to może być prawda. Wieczorem zaszedł do mojego pokoju p.Mirosław Grabarczyk i powiedział, że idziemy do Jurka Owczarzaka i Krzysztofa Chojnackiego oglądać partie Ejsmonta i analizę Rybki. Idąc tam, byłem pewien, że Ejsmont jest czysty i robią to tylko dla żartu. Oprócz Szyszkina i Koziaka, nikt wtedy nie brał na poważnie podejrzeń o grę programem. W pokoju zebrało się około 10 osób (potem nawet 12 bo doszli MF Robert Kula i jeden z organizatorów, p.Szyszyło). Nie było Małaniuka, który powiedział, że nie wierzy w coś takiego, bo stał lepiej z Ejsmontem i dopiero na końcu się pomylił. Tak mu się wydawało ale Rybka wskazuje, że to Ejsmont miał przewagę. Małaniuk powiedział, że nie podpisze żadnego wniosku o wykluczenie Ejsmonta. Dopiero dzień później zmienił zdanie o całej sprawie. Wszyscy zebrani zobaczyli, że Ejsmont wykonuje posunięcia proponowane na pierwszym miejscu przez Rybkę. Koziak powiedział, że już po 4 rundzie p.Wadim Szyszkin podejrzewał Ejsmonta, ale Koziak wtedy nie wierzył. Sprawdzali jego partie różnymi programami: Fritzem, Shredderem, Hiarcsem itd. ale choć większość posunięć się zgadzała, to jednak nie wszystkie. Mimo, że każdy obecny widział, że Ejsmont gra jak Rybka (100 posunięć wg Rybki na 102 wykonane po zakończeniu teorii - ponad 98%!), to nadal nie każdy chciał uwierzyć. Ukraińcy chcieli napisać wniosek do sędziego o wykluczenie Ejsmonta. Byłem gotowy coś takiego podpisać, po zobaczeniu tej liczby posunięć. Niech ktoś weźmie 5 najlepszych partii Kasparowa w historii i sprawdzi, czy będzie miał chociaż 90% zgodności z Rybką. Nie ma szans na to. Najbardziej przekonała mnie partia z p.Klaudiuszem Urbanem. Ejsmont grał w niej bardzo szybko (jak w każdej z rund 2-6). W pozycji, gdzie każdy zbiłby pionka na h4, aby otworzyć linię "g" i dać mata na g2, Ejsmont (ponoć błyskawicznie) wykonał ruch h7-h5, wyglądający na całkowicie absurdalny. Ten ruch właśnie gra Rybka. Jest to ruch całkowicie nieludzki - żaden człowiek nie tylko go nie wykona ale nawet nie weźmie pod uwagę! Ejsmont w czasie przemówienia przed rundą 8 bronił się tym, że "w niektórych partiach stał gorzej". Tak też się nam wszystkim wydawało - że miał "wora" z Urbanem, że z Małaniukiem nie miał przewagi, że z M.Grabarczykiem niepoprawnie ofiarował jakość - ale Rybka grała jak Ejsmont i oceniała te wszystkie pozycje na jego korzyść! Nawet sam Ejsmont zdziwił się, gdy powiedziałem mu, że ofiara jakości z Grabarczykiem była niepoprawna. Tak więc gorzej stał tylko w jednej partii - z p.Ciszewskim w pierwszej rundzie. Wracając do naszego spotkania przy komputerze, Grabarczykowie nie byli nadal na 100% pewni, natomiast p.Urban wciąż nie chciał uwierzyć, że Ejsmont oszukuje. W końcu postanowiono, że napiszemy pismo w nieco łagodniejszej wersji, tzn. nie wniosek o wykluczenie, tylko pismo wyrażające wątpliwość w uczciwą i samodzielną grę Ejsmonta. Jurek dołączył partie Ejsmonta z analizami Rybki. O ile pamiętam, były dwa pisma (o zbadanie sprawy Ejsmonta i pismo z poparciem dla decyzji o wykluczeniu Ejsmonta) i mnóstwo podpisów pod nimi. Dziwna była też partia z Bogdanem Grabarczykiem. W wygranej pozycji Ejsmont odszedł wieżą z e6 na e1 (bez namysłu!), mimo, że każdy odszedłby na e2, a na e1 postawiłby drugą wieżę (król był na e8!). Ofiara jakości w partii z Mirosławem Grabarczykiem jest fantastyczna. W pozycji, gdzie czarne mogą zagrać Wa8-c8 i mieć spokojną grę, Ejsmont najpierw chce wykonać ruch wieżą (trzyma nad nią rękę), a potem zmienia zdanie i gra Gxf3! Dopiero jak zobaczyłem analizy Rybki, zacząłem kojarzyć, skąd bierze się dziwne zachowanie Ejsmonta podczas rundy. Zazwyczaj Ejsmont dużo chodzi po sali, rozmawia itd., a tak było tylko podczas pierwszej rundy, kiedy był "czysty" i o mało nie przegrał ze starszym panem o rankingu 1993!!! W rundach 2-6 grał już Rybką i nie wstawał od stolika. Co więcej, gdy tylko stawałem (nie tylko ja, inni również) za jego plecami i oglądałem jego partię, wówczas Ejsmont lekko odwracał głowę i spoglądał w tył, nawet na swoim czasie! Nawet nie udawał, że myśli - grał szybko i nie było widać na jego twarzy nawet cienia jakichkolwiek emocji. Po rundzie, Ejsmont od razu uciekał z sali i wracał dopiero po pewnym czasie. Na 7 rundę Ejsmont przyszedł najprawdopodobniej "czysty" (bo już przeczuwał, że coś się szykuje) i po kilku ruchach zremisował z Koziakiem, który najwyraźniej bał się, że i tym razem Ejsmont może grać Rybką. Co ciekawe, żaden z uczestników nie zauważył, by Ejsmont cieszył się po wygranych partiach. W rudzie 7 nie grał p.Tomasz Olenderek, w proteście przeciw niewykluczeniu Ejsmonta (lub rozwiązaniu sprawy w inny sposób) już przed 7 rundą. Zapowiedział, że całą historię opisze w Panoramie Szachowej. Przyszedłem na 8 rundę jakieś 10 minut przed rozpoczęciem i powiedziano mi, że Ejsmont się przyznał. Wszystkich to zaskoczyło. Próbowałem znaleźć Ejsmonta, wyszedłem na zewnątrz budynku i widziałem, jak stoi przy lesie i z kimś rozmawia przez telefon. Zasiedliśmy do stolików i miała się rozpocząć runda, gdy sędzia ogłosił, że "teraz będzie oświadczenie". Wyszedł na środek Ejsmont. Byłem pewien (jak i chyba wszyscy), że będzie przepraszał uczestników za oszustwo. Nic podobnego! Ejsmont bezczelnie zaczął kłamać i atakować arcymistrzów, że słabo grają, szybko remisują, zazdroszczą mu, chcą mu zniszczyć turniej życia itd. Twierdził, że mogą wysłać wniosek do FIDE - on się nie boi. Zobaczymy. Powiedział, że nigdy nie oszukiwał i wszyscy są przeciwko niemu. Nie mogłem uwierzyć, że można być aż tak bezczelnym. Jak już wspomniałem, chwilę wcześniej widziałem, jak rozmawiał z kimś przez telefon. Podejrzewam, że ktoś (pewnie jego wspólnik) powiedział Ejsmontowi, że niepotrzebnie się przyznał i powinien iść w zaparte. Przyznam też, że było mi trochę wstyd za Ejsmonta, bo jak już wspomniałem, znam go 5 lat i był on dość lubianą osobą wśród szachistów w naszym wieku. Niektórzy zawodnicy ledwo skrywali wściekłość, a Małaniuk nawet poderwał się z krzesła i wyraźnie wzburzony zaczął dyskutować. Po szokującym oświadczeniu Ejsmonta głos zabrał p.Paweł Graf, nauczyciel i uczestnik turnieju. Powiedział, że przed rundą wraz z Wadimem Szyszkinem wzięli Ejsmonta na bok i zaczęli go przepytywać, a ten się przyznał. Słyszałem, że w zamian za przyznanie się i wycofanie z turnieju, kara miała być łagodniejsza. Ejsmont zgodził się na ten układ, zaznaczając, że "w Kowalewie grałem uczciwie". W to też wątpi wielu uczestników tego turnieju, którzy do Polic przyjechali prosto w z Kowalewa. Mówią, że i tam Ejsmont wykonywał nieludzkie ruchy (np. manewry hetmanem w partii z Szarapowem), a jak powiedział mi Małaniuk - Ejsmont przegrał z nim partię, bo zagrał bodajże d5 zamiast proponowanego przez Rybkę Gd5. Mógł zwyczajnie nie dosłyszeć. W Policach również w partii z Małaniukiem zagrał h4 zamiast Sh4, więc mogło być to samo. Nie widziałem partii z Kowalewa ale je też trzeba sprawdzić. Ejsmont przerywał p.Grafowi, twierdząc, że do niczego się nie przyznawał, a oni go chcieli zastraszyć. Nawet powiedział "pan tak mówi, bo pan jest przeciwko mnie". Ciekaw jestem, jaki miałby interes p.Graf w wykluczeniu Ejsmonta z turnieju. Po p.Grafie głos zabrał W.Szyszkin, który potwierdził wersję wydarzeń p.Grafa. Potwierdza ją również p.Manik, który był świadkiem jak wszyscy trzej załatwili sprawę polubownie - wycofaj się, a wielkiej krzywdy ci nie zrobimy. Muszę tutaj zaznaczyć, że p.Szyszkin jest osobą wiarygodną, o czym przekonałem się na zakończeniu turnieju. Pan Manik powiedział wtedy, że w ubiegłym roku Szyszkin dostał w kopercie o 100 zł większą nagrodę niż powinien otrzymać i następnego dnia pieniądze te zwrócił! Dodam jeszcze, że sam p.Manik bardzo chwalił Ejsmonta, że gra tak dobrze i tak spokojnie. Nawet zapraszał go na turniej za rok. W ogóle był bardzo zadowolony, że w memoriale grał taki świetny zawodnik i bardzo przeżywał, gdy wyszło na jaw, że ma do czynienia z oszustem. Miejmy nadzieję, że tak doskonale zorganizowany turniej nie ucierpi z powodu tego skandalu.Na koniec odpowiem Jurkowi. Faktycznie, nie zauważyłem prostego Gc1. Pamiętasz na pewno, że jak wracaliście z sali gry, spotkałem was po drodze i powiedziałem K.Chojnackiemu, że można było grać We7 po szachu na a3. Ani K.Chojnacki, ani K.Ejsmont nie zauważyli tego posunięcia. Jak doszedłem za chwilę na salę gry, w bufecie był Ejsmont i siedział przy stole z M.Chlost. Powiedziałem mu wtedy o posunięciu We7. Trochę pomyślał, zaczął się zastanawiać czy ten ruch przypadkiem nie remisuje ale w końcu wskazał ruch Wb1. Nie analizowaliśmy tej pozycji na szachownicy, więc nie zauważyliśmy prostej wygranej czarnych, którą podałeś. Przy okazji, gratuluję Krzysztofowi Chojnackiemu tak długiej partii przeciwko Rybce.Nie sądzę, żeby doszło do badania kogokolwiek wariografem w sprawie Ejsmonta, ale chętnie bym usłyszał jeszcze raz przemówienie Ejsmonta, tym razem na wariografie. W przeciwieństwie do niektórych szachistów jestem zwolennikiem takich badań i w razie czego sam mogę chętnie na wariografie powtórzyć to co napisałem w tym wpisie.